Bez mapy ani rusz!

Zainspirowana wakacyjnymi podróżami pragnę podzielić się z Wami refleksją na temat kartografii. Mianowicie: wybierając się na urlop, pierwszą rzeczą, jaką robię, jest kupno mapy. Papierowej, składanej, czasem laminowanej, ale niekoniecznie, niezbyt drogiej, ale aktualnej. W ostateczności biorę wydruk z Internetu (gdyż nie każda wieś czy miasto posiada plan do zakupienia umieszczony na stojaku w Empiku). Mapa to obowiązkowy punkt na liście rzeczy do zabrania. Dziwne, prawda? W dobie telefonów komórkowych, GPS i nawigacji…

DSC03242
Mapa, to jednak mapa. Oczywiście pod warunkiem umiejętności korzystania z niej.
Możesz ją rozłożyć bez ładowania, nie potrzebuje prądu ani połączenia z siecią, nie zawiesza się w przypadku braku zasięgu i bezpiecznie korzystać z niej podczas największej burzy, chociaż wtedy dobrze, aby była wodoodporna.

Pamiętam te dni, w których podróżujący ze mną, zaopatrzeni w najnowocześniejsze zdobycze techniki w drodze awarii, rozładowania telefonu i braku zasięgu i tak byli zmuszeni skorzystać z mojej nieśmiertelnej papierowej planszy w poszukiwaniu dojścia z punktu A do punktu B.

Ten krótki wpis dedykuję wszystkim swoim ukochanym mapom i atlasom, dzięki którym jak dotąd udaje mi się nie zgubić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s