Książki zakazane

Dziś po pracy, przeglądając sobie portale internetowe w ramach relaksu nad talerzem z pierogami, wpadłam na interesującą książkową akcję. Otóż jedna z filii Książnicy Podlaskiej w Białymstoku umieściła informację o tym że obchodzi teraz Tydzień Zakazanych Książek. (więcej o akcji można przeczytać tutaj: https://www.facebook.com/ksiaznicapodlaska/posts/1182687268470617 )

Wiadomo, że to, co zakazane jest najbardziej pożądane. Akcja dotyczy tytułów, które w jakiś sposób były w historii cenzurowane, do których dostęp był ograniczany lub w ogóle wycofywano je ze szkół, bibliotek i rynku. Nie zapytacie: „a dlaczego?”. Też jestem ciekawa, więc z pewnością zapraszam Was do bibliotek i innych miejsc, które ten tydzień świętują, a który trwa od 25 września.

Nie wiem, jak Wam, Drodzy Czytelnicy, ale mi przychodzi od razu na myśl cykl o Harrym Potterze i ten dział w bibliotece, do którego dostęp był surowo strzeżony…
Aż ciarki przechodzą na samo wspomnienie!

W każdym razie chcę podzielić się pewnymi przemyśleniami powstałymi w związku z całą akcją. Mianowicie chcę powiedzieć, jakie książki powinny być moim zdaniem zakazane.

Oto lista:  

  1. Książki, które zawierają błędy przeoczone przez redaktorów, edytorów, korektorów i inne osoby zajmujące się kwestią poprawności tekstu. Kiedy już na piątej stronie widzisz pozjadane słowa lub brakujące części zdań albo końcówki… GRRRRR!
  2. Egzemplarze wydane na papierze gorszym niż papier toaletowy, źle pocięte, rozklejające się przy pierwszym czytaniu. Co to w ogóle ma być?!
  3. Literatura, w której 80% tekstu stanowią wulgaryzmy. Tak, tak- są takie cuda na półkach. Nie warto czytać, lepiej pójść pod monopolowy i posłuchać książki mówionej.
  4. Książki dla dzieci, których treść, ilustracje, język pozostawiają tyle do życzenia, że… aż strach pomyśleć! Dużo książek dla najmłodszych wydanych jest w sposób godny pożałowania. Obrazki straszą, treść nie zgadza się z rzeczywistością, a człowiek dorosły sam się zastanawia, co autor miał na myśli.
  5. Literatura ogłupiająca (nie, nie zacytuję ani jednego tytułu, sami poszukajcie), czyli takie książki, w których przesłanie stąpa po dnie oceanu, język jest skomplikowany niczym tekst elementarza, a pomysły proponowane czytelnikowi wprawiająw osłupienie.sam_0273

To było moje pięć grzechów głównych, za które nie bałabym się przerobić książek na makulaturę albo przepuścić przez niszczarkę, a nawet spalić na stosie (w ramach jesiennego ogniska). Zachęcam Was, Czytelnicy, do poszukania własnych powodów, dla których pewne książki powinny zostać zakazane. A może macie też jakieś tytuły?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s