Czytanie? Pisanie? Oldschoolowe hobby?

LITERATURA NIE DLA KAŻDEGO

Kiedy zaczęłam prowadzić  „Rok z książką”, a później spotkania Klubu Fanatyków Czytania i Pisania w Centrum Aktywności Wielopokoleniowej PSPiA KLANZA dowiedziałam się przypadkiem interesującej rzeczy. Mianowicie takiej, że mam nietypowe, wyjątkowe i… oldschoolowe hobby.
Pisanie recenzji? Dyskusje o literaturze? Pisanie książek? Wierszy? O czytaniu nie wspomnę…Czy ktoś to jeszcze robi?!
Kto by mnie zastąpił, kiedy bym zachorowała i nie mogła poprowadzić czytelniczego spotkania? Chętnych brak.

PASJA-BIAŁY KRUK?

dscf6706

Okazuje się, że pomimo sporej liczby blogerów i rosnącej, wg mojej opinii, popularności wypowiadania się na tematy książkowe (a wraz z nią wzrost liczby kampanii czytelniczych) taki rodzaj hobby może być postrzegany jako… dziwaczny i zarezerwowany tylko dla nielicznych jednostek. Dla osób ze staroświeckim sposobem bycia i myślenia.
Kiedy zaczynam opowiadać o książkach, to”jaram się” samym mówieniem o nich , a to widać, gdyż:

*oczy mi świecą
*mówię podniesionym tonem i gestykuluję (a raczej wymachuję rękoma)
*wyliczam całe mnóstwo przykładów tytułów, wydawnictw, nowości wydawniczych niczym karabin maszynowy wystrzelający serię pocisków
*żywo reaguję na słowa „promocja”

Wtedy ludzie patrzą na mnie trochę jak na wariata. „Kiedy ty masz czas czytać?”- słyszę. Przecież jeżdżę autobusem, czasem mam wolny wieczór, mogę pochłonąć kilka stron przed snem, kiedy schną mi włosy i wtedy, gdy piję herbatę albo czekam aż się zaparzy.
Fakt, jedyną osobą, która mi przeszkadza w tej czynności jest kot, ale znam matki i żony, które mimo wychowywania dzieci i poświęcania się pracy mają również czas na lekturę. Trzeba to kochać, odpowiadam więc. Rzadko wspominam komukolwiek, że jestem także autorką książek. To już w ogóle nie może pomieścić się w głowie. Kupowanie książek- szkoda pieniędzy, przecież są drogie. Wypożyczanie- ach, po co, szkoda zachodu. Z takimi opiniami się spotykam. Czyż to nie PRZERAŻAJĄCE!

ELITARNY KLUB MIŁOŚNIKÓW KSIĄŻEK

Przyznam się, że mało interesują mnie negatywne komentarze, które uzyskuję po dzieleniu się swoją pasją czytelniczą. Mogę być białym krukiem, elitarną jednostką czytającą, ostatnim na świecie weteranem-czytelnikiem czy pisarzem szufladowym.
Mogę pisać recenzje, których nikt nie przeczyta i mówić o książkach tylko z tymi, którzy lubią dyskutować na ten temat. Nawet gdy liczba tych osób nie przekracza 2. Nie liczy się ilość, tylko jakość.
Ubolewam nad tym, gdy statystyki pokazują, że Polacy nie czytają. Moim zdaniem wina leży po stronie:
a) szkoły, która zniechęca niedostosowaną do dzieci metodą nauki czytania oraz

b)rodziców, którzy nie przywiązują wagi do edukacji czytelniczej dzieci, zapychając im czas tabletem, telewizorem i nadmiarem zajęć dodatkowych.

A przecież czytanie ma tyle zalet…
Ale o tym innym razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s