Jak zrobić sobie dobrze, czyli zupełnie inne Walentynki

Kiedy byłam nastolatką, czekałam z niecierpliwością na 14 lutego z nadzieją, że ktoś mnie pokocha, prześle kartkę, będzie romantycznie. Z biegiem lat podejście do Walentynek zmieniało się: od skrajnej nienawiści, poprzez naiwną nadzieję do ostatniej chwili, do pozbawionej złudzeń rzeczywistości. Widzę, jak kobietki czekają na ten zaschnięty umarznięty wiecheć wystany ten raz w roku przez faceta w kwiaciarni za rogiem, jak poświęcają cały swój czas żeby nauczyć się skręcać sushi (a on nawet nie powie dziękuje!). I robi mi się smutno. Dlaczego całą swoją miłość mam przelewać w oczekiwanie na odwzajemnienie ze strony tej drugiej osoby? Jeśli jest. A jeśli nie, w czekanie na tego jedynego księcia z bajki. Tym razem mówię dość. I skupiam się na miłości do osoby, na której najbardziej powinno mi zależeć. Czyli na sobie.

Alternatywne Walentynki

A gdyby tak poświęcić ten jeden (chociaż jeden) dzień w roku nie swojej drugiej połówce, a sobie? Nie musi to być akurat 14 lutego. Wybierzmy sobie ten jeden, chociaż jeden dzień w roku, w którym zrobimy wszystko TYLKO DLA SIEBIE. W tym roku postanowiłam umiłować siebie i wymyśliłam własny sposób na świętowanie tego wyjątkowego dnia. Kto jest ciekawy? Zaczynam opowiadanie.

Magia wolnego dnia

Jedni biorą urlop w czasie ferii, inni w wakacje. A ja niestety nie mam takiej możliwości, więc wybrałam dziś. Że co? Że zimno? Tylko jeden dzień? Czasem jedna doba wystarczy żeby nie zwariować 🙂 Zatem w pracy mnie nie było. Pierwsze co zrobiłam o poranku to… wyłączyłam budzik żeby pospać dłużej. Potem śniadanko tylko we dwoje z moim słodkim kotem włamywaczem lodówkowym. Bez pośpiechu. Co to ja dziś mam w planach? Wyciągam długą listę rzeczy, które sprawią, że będzie mi dobrze.

W świecie książek 

dsc01661

Pierwsze kroki po przebudzeniu pokierowały mnie do antykwariatu celem przebywania w towarzystwie książek. Nie ma to jak zapach lektury. Plusem antykwariatów jest to, że można znaleźć nie tylko nowości, ale też staroci w całkiem rozsądnych cenach. Moją uwagę przykuła książka, która przypomniała mi o marzeniach. O tym, że kiedyś chciałam zostać projektantką mody. Łza się w oku kręci. Zaopatrzyłam się zatem w leksykon mody i ruszyłam w miasto. Poczytam wieczorem.

Zadbaj o siebie

Porządny posiłek, wizyta u kosmetyczki- cokolwiek to będzie, zadbaj o siebie. W moim przypadku była to szybka przebieżka po drogerii i uzupełnienie zapasów kosmetyków do pielęgnacji. W pośpiechu dnia codziennego często zapominamy o zdrowiu i urodzie, ale nie mam na myśli makijażu, tylko dbałość o stan skóry, włosów i paznokci. Czasem nawet refleksja przy lustrze dobrze nam zrobi, gdy dojdziemy do wniosku, że TRZEBA COŚ ZE SOBĄ ZROBIĆ.

Kup ciuszek

dscf7895_1-kapelutek

Nie wiem, jak Was, ale mnie zawsze wyciszały zakupy. Niekoniecznie muszę coś nabyć, samo spacerowanie po sklepach i cieszenie wzroku przedmiotami, pięknem strojów, mebli, dekoracji pozwala mi na oderwanie myśli od problemów i odstresowanie się. Dziś skierowałam swe kroki do sklepu, w którym mogłabym nabyć jakąś ciekawą sukienkę na zbliżającą się imprezę w pracy. Z racji przecen, w cenie jednej kupiłam aż trzy. Żeby nie było, że nie mam co na siebie włożyć. Może i Ty zajrzysz do swojej szafy i zrobisz w niej porządek? Dlaczego, bo możesz w ten sposób zrobić coś dobrego.

Dobry uczynek

Nawiązując do szafy i porządków, poświęcę chwilę na wsparcie idei sklepów charytatywnych. W Białymstoku mamy 3 takie, w których bywam. Sklep stowarzyszenia „My dla innych”, „Pod Wiatrakiem” fundacji, która zawarła porozumienie Polska-Holandia oraz nowo powstały sklep odzieżowy. Przejrzałam szafę i zawiozłam tam dwie pełne torby celem zrobienia czegoś dla serduszek innych ludzi. Dobry uczynek oprócz swoich licznych zalet, skutecznie poprawia samopoczucie.

Nakarm się

O tak. Co by to były za Walentynki bez dobrego jedzenia? Obiad w restauracji czy we własnej kuchni- każdy może być wyjątkowy. Wyciągnij świąteczne naczynia, kup wino, zjedz powoli, zrób jedno danie więcej niż zwykle lub ugotuj coś nowego. Do tego pamiętaj o deserze. Najlepiej swoim ulubionym. Ja dziś eksperymentowałam z ciastem marchewkowym. Jestem ciekawa czy wyszło, ale jeszcze się studzi….

Coś miłego

dsc01658

Czekasz na pocztę Walentynkową? A może tak sama napisz do siebie list? Głupie? Otóż nie. Czy zastanawiałaś się nad tym, jakie są powody, dla których kochasz siebie? Czy podziękowałaś sobie za to, z czego jesteś dumna? Czy mówisz sobie o tym, co robisz dobrze, a co sprawia, że jesteś wyjątkowa? Nie, to napisz kartkę, napisz list, napisz dedykację w książce lub wpis w kalendarzu. Wyślij to lub zachowaj, żeby otworzyć za jakiś czas. Nie dziw się, idź poszukać długopisu!

A może wolisz maskotkę? Kto powiedział, że samemu sobie nie można kupić misia na Walentynki. Kup jednego, albo dwa. Miłego, takiego jak TOBIE się podoba, zamiast zastanawiać się, czy ktoś trafi w Twój gust, czy nie. Niech to będzie nawet gigantyczny niedźwiedź zajmujący pół pokoju. Raz się żyje!dsc01656

Wieczór we dwoje

Kiedy już zrobiłaś sobie dobrze możesz oczekiwać na niespodzianki i wieczór ze swoją drugą połówką. Nie ma potrzeby spędzania całego dnia w kuchni, denerwowania się, czy deser wyjdzie. Możesz zaprosić do restauracji, zamówić pizzę, narysować laurkę albo kupić jego ulubioną czekoladę. Jeśli kochasz, jesteś i pokazujesz to codziennie.
Nie tylko w Walentynki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s