Książkowy second hand

Dotarłam do momentu, w którym… zabrakło mi miejsca na książki. Tak, wiem, to straszne, ale stało się. Ponoć nie ma czegoś takiego, jak za dużo książek, a może być jedynie za mało półek (mam taki napis na torbie, dzięki czemu często zaczepiają mnie przechodnie), ale gdy zaczynasz kłaść swoje lektury tam gdzie sam się kładziesz, siedzisz, a jeszcze i stoisz albo jesz, to czas najwyższy uwolnić trochę książek.

Fenomen książki z drugiej ręki

Nie potrafię zrozumieć dlaczego, ale kiedy okazuje się, że masz w domu egzemplarz, który jest na liście bestsellerów, kupiony niedawno za grube pieniądze, i zamierzasz go sprzedać po niezwykle okazyjnie zaniżonej cenie- chętnych brak. Owszem- nową nową z Empiku to by ktoś kupił za taką cenę, ale nową z cudzego domu- już nie. I powiedzcie mi o co chodzi?
Wygląda na to, że z książkami, jak z ubraniami: odrywasz metkę i automatycznie cena spada na łeb na szyję. Nie tylko klient z serwisów sprzedażowych grymasi. Antykwariaty też niechętnie przyjmują nawet nowe i popularne książki. Czyżby ktoś nam zaserwował nadprodukcję? Myślę sobie: a co mi tam, wystawię ten kryminał za 5, no niech stracę- za 2 zł… Nadal martwa cisza. Na komentarz, że „za drogo” cierpnie mi skóra.
Za drogo, za takie cudo w cenie bochenka chleba? !?!
Kiedy tak obserwuję to zjawisko, zaczynam się martwić, że statystyki, które dostarczają nam co raz dotyczące czytelnictwa w Polsce, mogą jednak mieć w sobie wiele prawdy.

Oddam, przyjmę, zamienię

Gdy sprzedaż nie skutkuje, wybieram się do miejsc magicznej zamiany. Jedna lektura za inną. I tu też zaczynają się schody, bo nie tak łatwo jest coś zamienić z kimś, kto wystawia ogłoszenie o zamianie, ale przy bliższym poznaniu chce pieniądze. Albo mu to wyślij najlepiej gdzieś na drugi koniec Polski (czytaj: dołóż z własnej kieszeni do pozbycia się niepotrzebnej książki). Najciekawsze jest oburzenie, kiedy oznajmiam, że nie zamieniam się z osobami spoza swojego miasta. JAK TO NIE??? A dasz mi gwarancję, że Ty wyślesz mi coś od siebie? Poza tym nie śpię na pieniądzach, wybacz człowieku, adieu. Nie żebym była przeciwna zamienianiu się z ludźmi książkami (są specjalne akcje wymiany książek, ale tamto jest w jakiś sposób monitorowane, swoją drogą już niedługo rusza jedna taka akcja, o której zapewne wspomnę).

DSC03789 (2)

Biblioteka też grymasi

Biblioteki publiczne, jak się okazuje, również niekoniecznie zainteresowane są przyjmowaniem książek pod swój dach. Nawet tych w doskonałym stanie, bo:
a) to nie pasuje do księgozbioru,

b) to czytelnicy pewnie już znają,

c) to mają problem z przyjmowaniem darowizn.

Ale tu już łatwiej coś przekazać. Znam placówki, w których podarowane egzemplarze zostają przeznaczone nie tylko do księgozbioru bibliotecznego, ale również na zbiórki: do więzienia, szpitala, osobom ubogim czy Polakom na Wschodzie. Nie przyjmują tylko rozsypujących się staroci, czemu w sumie nie ma co się dziwić.

Książkę oddam w dobre ręce

Interesującym wynalazkiem w filiach Książnicy Podlaskiej, która „rządzi” w Białymstoku i okolicach jest przygotowanie przez bibliotekarzy specjalnej półki lub koszyka, w którym czytelnicy mogą zostawiać książki, których nie potrzebują. Miejsca takie oznaczone karteczką „CZYTELNICY CZYTELNIKOM” to lek na całe zło, gdy nie masz komu przekazać lektury, z którą nie masz co zrobić, a serce przecież nie pozwoli niczego wyrzucić. Nie raz coś tam zostawiłam i nie raz coś stamtąd wzięłam.
W Białymstoku jakiś czas temu pojawiły się również dwa regały w miejscu największych węzłów przesiadkowych. Półki w kształcie „śledzi” (z których słynie Białystok), przyjmują książki pozostawione przez czytelników, można z nich również coś wypożyczyć. Okazuje się jednak, ku zmartwieniu pomysłodawców, że to co „wypływa” ze śledzia, zazwyczaj już nie wraca, przez co często biedne śledziki świecą pustkami. Nic to, bo mam do oddania moc książek. Może przyjdzie wiosna to ta forma wypożyczalni się rozkręci.

20180319_111013

Podaruję Ci książkę, czy chcesz?

Jeśli masz czytających przyjaciół i znajomych, zawsze możesz podarować im coś, co Tobie zbywa, a leży w kręgu ich zainteresowań. Kiedy zmieniłam pracę, oddałam wszystkie przewodniki metodyczne i inne mądrze brzmiące książki pracującym w edukacji koleżankom. Mi się już raczej nie przydadzą, a komuś niech posłużą. Nie będę trzymać ich „na wszelki wypadek”, tak jak nie trzymam ubrań, w które się od lat nie mieszczę. Podobnie jest z poradnikami: oddaję te już przeczytanie, tym, którzy szukają porady w danej kwestii. Bo po co to ma leżeć!?

Ej. No weź!

Czasem odnoszę wrażenie, że gdybym stanęła na środku miasta z koszykiem i wciskała ludziom książki za darmochę (Panie, zupełnie za darmo, no weźże te „Ogniem i mieczem”nówka sztuka nieśmigana), nikt by ich ode mnie nie brał. Smutno mi z tego powodu, że szybciej sięga się po ulotki niż coś do czytania. Jeśli jednak mogę dzielić się książką- robię to. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta, że jest jakaś nadzieja…

Reklamy

5 myśli w temacie “Książkowy second hand

  1. Iga | Z naciskiem na szczęście pisze:

    Ja też to talnie tego nie rozumiem. Nie raz wystawiam fajne książki, które są dość popularne po zaniżonej cenie, to niektórzy się jeszcze targują, co jest fajnie, ale jak rzucą ceną z kosmosu to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać… A każda książka zasługuje przecież na nowe życie :*

    Polubienie

  2. Save the Magic Moments pisze:

    I właśnie dlatego organizuję Wielką Wymianę Książkową. Już po raz piąty i niad miałam jeszcze żadnych sygnałów, że ksiąźka do kogoś nie dotarła. A miejsce na nowe są. I nowości, bo blogerki mają zawsze dobre tytuły 😁😁😁 nie bierzesz udziału?

    Polubione przez 1 osoba

    • Rokzksiazka pisze:

      W ubiegłym roku brałam. W tej chwili mam kłopot z wysyłaniem książek (brak funduszy na ten cel). Ale może znajdzie się ktoś „z podwórka” zainteresowany wymianą. Z pewnością jednak będę propagować akcję 🙂

      Polubienie

  3. Iga | Z naciskiem na szczęście pisze:

    Chyba nie ma zdania pod którym bym się nie podpisała 🙂 Rzeczywiście, kiedy wystawiam jakąś fajną książkę po okazyjnej cenie to ludzie czasem się targują, co jest naprawdę fajnie, ale jak ktoś rzuci ceną, to nie wiesz czy to żart czy co? Taki już los książki 😦

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s