Pokolenia Wertera

Każdy, kto zdawał choć raz w życiu maturę miał zapewne okazję spotkać się z fascynującą książką „Cierpienia młodego Wertera”. Oj, cierpiało się, czytając, cierpiało. Dziś wpis w kontekście niedawno ogłoszonych wyników matur,wspomnień z dzieciństwa oraz… zakupów.

Na początek Werter

Z lekcji języka polskiego zapamiętałam, że opowieść o Werterze była jedną z pierwszych powieści, które narobiły sporo bigosu. Fala naśladowców młodego samobójcy, który cierpiał z powodu oczywistego- niespełnionej miłości, zalała modą czytelników książki. Prawdopodobnie zakazywano nawet lektury ze względu na to niepokojące zjawisko…

Naśladowcy

I tak, jak historia romantyczna Wertera zapoczątkowała modę na naśladowców bohaterów książkowych, tak moim zdaniem co jakiś czas pojawia się podobna  „inspirująca” lektura. Taka, która zostawia ślad w społeczeństwie, kreuje modę, zachowania i styl życia. Albo zwyczajnie znajduje moc naśladowców. Przykładem może być chociażby Sherlock Holmes, którego imienia i pamięci powołano kluby, a fani na całym świecie tropią na własną rękę kryminalne zagadki. Fascynuje, jak niegdyś Juliusz Verne swoimi historiami zachęcającymi do odkrywania i bycia wynalazcą.

Za moich czasów (czytaj w dzieciństwie) taką książką, na którą wszyscy „chorowali” był Harry Potter. Pamiętam te zastępy czarowników, a także wyzywanie się od mugoli. Albo kolejki ustawiające się o północy przed księgarniami w przeddzień premiery. Jakieś dziecko tak chciało być Potterem, że wyleciało na miotle z okna… Nie będę wdawać się w dyskusje dotyczące szkodliwości takiej lektury. Moim zdaniem najbardziej szkodzi brak wyobraźni i rodzice, którzy nie tłumaczą dziecku odpowiednio rzeczywistości. Czytałam przygody Pottera i jakoś nie stałam się wariatką. Są gorsze książki, na które może trafić dziecko.

adult blur bridal bride

Photo by Pixabay on Pexels.com

50 twarzy w lustrze Ikei

Mogę się domyślać, że są książki, które szczególnie byłyby pożądane  jeśli chodzi o znalezienie grona naśladowców. Niezaspokojone kury domowe zapewne marzą o wątkach z „Pięćdziesięciu twarzy Greya”… Ja tam zamiast rozpadać się na kawałki, wolę pozostać w całości i z rozsądkiem, który mi jeszcze pozostał.

A teraz o Ikei. Czytałam ostatnio artykuł o modzie wśród nastolatków, którzy stali się plagą dla salonów meblowych tej sieci. Dlaczego? Mianowicie urządzają sobie konkursy, komu uda się zakraść do Ikei, schować w szafie, nie dać znaleźć dla ochrony i spędzić w sklepie noc. Nie ma to jak kreatywne wyzwanie. W każdym razie zastanowiło mnie, czy ta zwariowana młodzież czytała może książkę „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea”. Być może ta lektura zainspirowała do poszukiwania przygód, chociaż sądząc po tym, co spotkało tego biedaka, chyba nie chciałabym zamknięta w szafie przemierzać Europy…

Wyjątkowy bohater

Myślę, że co jakiś czas pojawiają się interesujące powieści, jednak przy tak ogromnym natężeniu liczby wydawanych książek, żeby stać się  inspiracją dla mas, naprawdę trzeba by wymyślić coś niesamowitego. Tymczasem, jak na moje oko rządzi Marvel i jego komiksy, a twórcą najciekawszych światów pozostają Tolkien i Pratchett. Jestem ciekawa czy trafi się jeszcze książka, która wstrząśnie całym światem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s