Moja pierwsza książeczka

Zamiłowanie do lektury warto kształtować od najwcześniejszych lat. Rodzice czytający sami i swoim dzieciom sprawiają, że już maluchy zaczynają interesować się książką i najprawdopodobniej będą czytać również w życiu dorosłym. Na rynku jest mnóstwo tytułów skierowanych do najmłodszych, chociaż przeznaczenie książki nie musi być warunkiem koniecznym do jej czytania dziecku. Świadomy rodzic będzie sięgał po różne pozycje książkowe, nie tylko te kartonowe z odgłosami zwierząt i popularnymi wierszykami.

Zawsze gdy ktoś pyta mnie o książki odpowiednie dla dzieci, odpowiadam, że to kwestia wyboru rodzica, nie wydawcy czy sprzedawcy, i przytaczam fragment biografii Grocholi, która ponoć wychowała się na dziełach klasyków.

Jednak wracając do kwestii literatury skierowanej specjalnie do dzieci, zakupiłam ostatnio „Pierwszą książkę mojego dziecka”. Jest to pozycja proponowana przez Fundację Całą Polską Czyta Dzieciom. Publikacja została przygotowana z myślą o tych naj najmłodszych czytelnikach – tuż po urodzeniu. Na okładkach znajdują się informacje dotyczące wczesnego kształtowania zainteresowania książką i korzyści z czytania 20 minut dziennie codziennie. Lektura jest też polecana przez ekspertów zajmujących się propagowaniem czytelnictwa. Muszę przyznać, że po bliższym zapoznaniu mam mieszane uczucia dotyczące tej pozycji  – poniżej przedstawiam plusy i minusy Pierwszej książeczki.

20180816_063232[1]

Minusy

Dziwi mnie powierzenie stworzenia takiej publikacji jednemu autorowi . Chociaż lubię Elizę Piotrowską, jednak mamy tyłu wspaniałych pisarzy, których twórczość również mogłaby znaleźć się w książeczce.

Drugim aspektem jest umieszczenie ni z gruszki ni z pietruszki zaledwie kilku wierszy z kanonu tzw. klasyki. Mowa m.in. o”Lokomotywie” Tuwima i „Idzie niebo ciemną nocą”. To trochę tak, jakby w książce kucharskiej znaleźć przepis na masę solną. Niby pasuje, ale coś tu się nie klei. Bo dlaczego jeśli „Lokomotywa” to nie „Rzepka” albo „Kaczka dziwaczka”. Czy tylko Tuwim nadaje się dla malucha?

Kolejna sprawa to kwestia przeróbek tekstów. Jestem za coverami cudzej twórczości tylko, gdy chodzi o piosenki lub teksty humorystyczne np. przeznaczone do kabaretów. Jednak przerabianie klasycznych utworów, w tym znanych na pamięć przez większość z nas wyliczanek  na nowe, mija się moim zdaniem z celem i jest trochę brakiem szacunku do twórcy. Co złego jest w starym „Idzie kominiarz po drabinie”,  że trzeba dokonywać jego modyfikacji?

Mogłabym też skrytykować grafikę, ale w sumie nie jest najgorsza. Chociaż niewielkie kolorowe obrazki nie są przystosowane do wzroku tych najmłodszych. Być może autorzy chcieli „przedłużyć” żywotność książki tak, by była również do oglądania dla starszych odbiorców.

Plusy

Czas na plusy. Z pewnością jest nią cena. Książeczka nie kosztuje majątku i może sobie na nią pozwolić przeciętny Kowalski. Szczególnie za pięćset plus. Taki żart.

Konstrukcja książki jest przyjazna dziecku. Twarde kartonowe strony pozwolą na samodzielne oglądanie i przywracanie. Nawet n nadgryzanie, bo są dosyć grube. Wyglądają na trwałe, podobnie jak okładka.

Plusem są też wartości przekazywane dla młodego czytelnika. Pogodne treści dotyczą głównie dziecka i jego najbliższego otoczenia, rodziców, zabawek, gospodarstwa domowego. Z pomocą wierszyków można pokazać dziecku świat, opisać to, co jest wokół niego i rozwijać między innymi motorykę i świadomość własnego ciała.

Wszystkie zamieszczone rymowanki są proste i niezbyt długie co pozwala rodzicom na w miarę możliwe szybkie przeczytanie (na tyle, na ile pozwala uwaga dziecka) i zapamiętanie przez rodzica przy częstym powtarzaniu.

Ogólnie całą książeczkę oceniam na plus, jednak można by ją bardziej do pracować i rozbudować. Fajnie, że powstała i że ktoś miał taki pomysł. Uważam też, że powinno być więcej publikacji skierowanych do naj najmniejszych czytelników. Rynek książek wciąż się rozwija, miejmy nadzieję, że ktoś zaopiekuje się tym gronem odbiorców.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s