Z kapustą w staniku. Odcinek 9 SPA

Każdego dnia Carambola z zegarkiem w ręku odliczała godziny do powrotu Tatki. Najtrudniejszy moment następował około szesnastej, kiedy to już zaledwie pół godziny dzieliło ją od zobaczenia męża (czytaj: podzielenia się obowiązkami i przekazania choć na moment Lukrecji, a także celem otwarcia ust do istoty posiadającej w słowniku zasób słów większy niż „a gu”, napicia się gorącej herbaty, a w porywach dobrych chwil nawet spożycia obiadu i  innych takich rarytasów). Jednakże bywały dni kiedy Tatko zmuszony był zostać dłużej w pracy, wykonać przegląd samochodu czy coś załatwić lub po ludzku spotkać się na trochę z kolegami. Każda taka data w kalendarzu przyprawiała Carambolę o gęsią skórkę. Ale mus to mus.

Czasem radziła sobie lepiej, a czasem gorzej (tak 80% razy), wycierając łzy tetrą razem z kroplami mleka z oblicza Lukrecji.

Dziś tatko zajęty był reperowaniem samochodu. Garaż -jego drugi dom- potrafił wciągnąć go do późnych godzin nocnych niczym drzwi do Narni. Carambola będąca na nogach od niepamiętnych czasów, czyli od jakiejś 4 rano, z bólem kręgosłupa kolejny raz odbijała swoje słodkie maleństwo po następnej porcji mleka. Zbliżała się godzina 21, pora największego marudzenia i noszenia na rękach. Dodatkową atrakcją stało się, zapewne ku utrapieniu sąsiadów, śpiewanie kołysanek. Dokładnie melodii wszelakich od piosenek dziecięcych, przez pieśni patriotyczne, harcerskie, religijne aż po przeboje z lat 80 i najnowsze hity  (z wyłączeniem disco polo). Kiedy już repertuar ulegał wyczerpaniu, Carambola sięgała po gruby śpiewnik biesiadny, odpalała radio lub płyty cd z melodiami dla dzieci, do których i tak musiała coś tam nucić pod nosem, żeby nie było. Zwykle takie śpiewy rytualne obejmowały cały wieczór, trwając niebezpiecznie aż poza ustaloną godzinę ciszy nocnej. Chwilowo nikt jeszcze policji na to Voice od Poland nie wezwał…

Dziś jednak, ku zdumieniu Caramboli, tuż przed 22 główka Lukrecji swobodnie zawisła z ramienia mamy, zwiastując sen. Kobieta ostrożnie niczym komandos na zwiadach odłożyła dziecko do łóżeczka, szczelnie opatulając kocykiem dla niepoznaki, że to ciepło maminego cycka gdzieś umknęło. Na bezdechu przez chwilę nasłuchiwała chrapania maleństwa, oczekując rychłego przebudzenia. Nic takiego jednak się nie stało. Wykorzystując tą nietypową sytuację, kobieta ruszyła biegiem do toalety na szybkie siku w samotności. Po powrocie ze świątyni dumania odkryła, że dziecko śpi nadal, co zwiastowało długo oczekiwaną możliwość spożycia kolacji. Carambola zasiadła do suto zastawionego stołu, czyli do kanapek z masłem, białym serem i dżemem oraz gorącej herbaty z cukrem (wymieszanej)! Jedzą, przeglądała listę zakupów, listę rzeczy do zrobienia i portale społecznościowe w telefonie, żeby chociaż łudzić się, że wie co się dzieje u znajomych.

Z napięciem wciąż nasłuchiwała. Chrapanie nie ustawało. Niewiele myśląc, postanowiła zająć się połamanymi paznokciami, które co rusz nadwerężały stan ubranek i pampersów, zaciągały również tetrę. Po ścięciu paznokci młoda matka stwierdziła, że nie zaszkodzi spróbować wziąć prysznic. Może się uda, może nie, a co tam.

DSC04145

Pod prysznicem nie tylko doskonale się relaksuje, ale również myśli, więc myślę, że na te pięć minut mogę sobie pozwolić w ramach odpoczynku i rozrywki intelektualnej- pomyślała Carambola, polewając się obficie żelem pod prysznic o zapachu bzu (zamiast, jak zwykle szarym mydłem, które leżało pod ręką). A może nawet szarpnę się na umycie włosów! Namydlona od stóp do głów wygląda przez drzwi łazienki, żeby sprawdzić postępy snu dziecka. Miarowe pochrapywanie zmotywowało ją do dokładnego wyszorowania całego ciała i włosów bez pośpiechu, a nawet użycia odżywki. W świeżej koszuli i skarpetkach nasza bohaterka stanęła przed lustrem, oceniając efekty prysznica na plus.

-Zaryzykuję. Umyję zęby!- westchnęła na głos sama do siebie. Sięgnęła po szczotkę i zachwyciła się świeżością pasty do zębów. Ach, co za rozkosz dla ust!

Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Tyle czynności za jednym zamachem.

I kiedy już gotowa do nocnego czuwania wychodziła z łazienki, zabrzmiał cichy odgłos ssanej piąstki, zwiastujący przebudzenie Lukrecji i jej narastający głód.

Teraz to ja mogę wszystko- rzekła pachnąca bzem, jabłkowym szamponem i płynem do płukania kobieta.

Nie minęło wiele czasu, jak w drzwiach stanął Tatko. Carambola siedząc na kanapie, z uśmiechem na ustach, karmiła.

-Mamuśka, co ty taka zadowolona?!- pyta Tatko.

-A, bo w SPA byłam!

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Z kapustą w staniku. Odcinek 9 SPA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s