Pisarka ze szkoły podstawowej

Odkąd pamiętam lubiłam pisać. Miałam pamiętniki i szuflady pełne opowiadań. Zresztą mam nadal. Kiedy nauczycielka polskiego kazała nam tworzyć zakończenia przeczytanych książek, potrafiłam na jedną pracę domową przeznaczyć cały zeszyt. Kie W podstawówce zdarzyło mi się napisać opowiadanie, które pożyczali sobie moi koledzy, a czytali wraz z nimi rodzice. Wtedy nie spodziewałam się, że w przyszłości faktycznie  zostanę „pisarką”.

Jakoś tak jest, że gdy nie bardzo masz z kim rozmawiać, musisz w jakiś sposób dać upust słowom. Szczególnie podczas poznawania nowych książek, gdy do twojej głowy słów trafia coraz więcej. I tak to się zaczęło. Pisałam by poradzić sobie z rzeczywistością. By zachować wspomnienia. By nadać kolorów życiu. By uciec od problemów lub opisać je w sytuacji nieprawdziwej. By wylać gdzieś wytwory swojej galopującej wyobraźni. Pierwsze historie w zeszytach w kratkę opisywały młodzieńcze miłości. Inspirowane zabawami z mamą w dzieciństwie doszły do tego wiersze. Pełne ironii rymowanki potrafiły w gimnazjum zdobyć nagrody i serce publiczności. Dwa przedstawienia, do których napisałam piosenki zapewniły nam wyjazd klasą na wycieczkę do Warszawy. Dzieci się śmiały. Nie raz przezywały „ty pisarka”, ale akurat to miałam gdzieś.

Kiedyś napisałam list do Małgorzaty Musierowicz. Opowiedziałam o swoich marzeniach. Odpisała, życząc mi wszystkiego dobrego. Niestety kartka zaginęła gdzieś w trakcie zabaw i przeprowadzek. Ale miałam ją zawsze w pamięci. Dawała nadzieję, że się uda.

W liceum zaopiekowało się mną Koło Miłośników Poezji, dziś zwane PROZAK. XI LO w Białymstoku polecam wszystkim artystycznym duszom. Szkoła, która zmieniła wszystko. To tam, w bibliotece spędzałam najwięcej czasu. Panie Profesor, dwie Ireny i Stasia skutecznie motywowały mnie do pisania. Zresztą nie tylko mnie. Wiersze kazały wysyłać na konkursy. Robiły analizy, zapraszały na spotkania z pisarzami i prosiły ich o opinie naszej twórczości. Trafiały się wyróżnienia i nagrody.

kawalerki

Przełomem była druga nagroda w konkursie międzyszkolnym na książkę. „Buła z masłem”- taki był tytuł opowieści, którą wydrukowałyśmy nakładem zbiórki bibliotecznej i moich oszczędności.

A w ostatniej klasie zaczęłam pisać pseudo pamiętnik. Inspirowana moimi przeżyciami, miłościami, przyjaźnią i przygotowaniem do matury historia o pewnej nastoletniej Zołzie. Ręcznie stworzone zapiski na paragonach, karteczkach z segregatora, kartkówkach itp. stały się materiałem na książkę „Chyba zołza”. Wygrawszy konkurs opowieść ta pojawiła się w księgarniach, a ja ja jako autor trafiłam na Targi Książki do stolicy.

Po niej powstały i trafiły do druku ‚Kawaleria i kawalerki” czyli zbiór opowiadań o ludziach szukających (bez efektów) miłości. Z przyczyn różnych pisanie trafiało coraz częściej tylko do szuflady. Dorosłe życie, czyli praca i dom, nie pozwalało na edytowanie tekstów i wysyłkę do druku. A może nikt też nie był tym zainteresowany. Jedynie jako nauczyciel brałam udział w przeglądach twórczości. To pozwoliło mi na chwilę wrócić do pisania i publikowania, gdyż teksty nagrodzone ukazały się w publikacji pokonkursowej.

Dziś pytacie mnie czy piszę już książkę. A ja zastanawiam się co zrobić z tymi, które zalegają w szufladzie. Nie zależy mi na robieniu pieniędzy z pisania. Zawsze chciałam żeby ktoś po prostu mnie czytał.Może kiedyś uda mi się osiągnąć ten cel.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s