Z kapustą w staniku. Odcinek 15 Dżin

-No myj się do … – klęła pod nosem Carambola podczas mycia butli na mleko. Zegar wskazywał tuż, tuż przed północą. Jak na złość sprzęt do karmienia nie chciał współpracować w temacie czystości. Kobieta tarła więc szklaną ściankę coraz mocniej. Aż tu nagle…

Bum.

Trach.

Kłęby dymu.

I z butli wynurzył się najprawdziwszy, przystojny, opalony, ciemnowłosy, białozębny dżin.

-O matko-rzekła matka do siebie, a gość do niej. -Co ty tu robisz?- zapytała kobieta w obawie, że Tatko obudzi się i zastanie taka niespodziankę w swojej kuchni wraz z żoną na dodatek. Mogłoby dojść do niebezpiecznych rękoczynów.

-Jestem cały twój na tą jedną noc. Wystarczy, że wypowiesz swoje życzenia.

-Tylko trzy zapewne?

-Ile chcesz, abym wyrobił z realizacją do 5 rano bo potem mam kolejne zlecenia.

DSC04157Gdy przystojny dżin w mojej kuchni chce spełnić moje życzenia to nie lada gratka. Carambola jako znawca wszelkich bajek wiedziała doskonale, jak brzmi zaklęcie na spełnianie życzeń. A w szczególności znała magiczne słowa.

-Dżinu, dżinu proszę zacznij od prasowania.

Przystojniak włączył żelazko i niczym w filmie w przyspieszonym tempie uprasował: 40 tetrowych pieluch, 10 pajacyków, 5 par bodów, 7 szczęśliwych śpiochów, a nawet parę skarpet.

-Już- oznajmił.

Podczas picia gorącej herbaty Carambola już obmyśliła kolejne życzenie.

-Dżinu, dżinu, a teraz naczynia.

I w mig, niczym w bajce Disneya pofrunęły do zlewu wszystkie talerze, kubki i gary i szorowały się same. Tymczasem dżin z  gospodynią gawędzili w najlepsze i plotkowali. Robota na 5 minut.

-Dżinu, dżinu teraz zapraszam Cię do łazienki. Wyszorujesz sedes i wannę, a ja chwilę się zdrzemnę.

Dżin przystąpił do pracy, gdy Carambola zwinęła się w kulkę na kanapie z dziecięcym kokonem pod głową. Gość z butli nie budził jej, tylko skoczył do całodobowej Ropuszki po zakupy i napełnił lodówkę (wiedząc jakie będzie kolejne życzenie, bo nie raz miał do czynienia z przemęczoną matką-polką). Kiedy kobieta zakończyła drzemkę zostało tylko poprosić o dwudniowy obiad z deserem do zjedzenia od ręki nim dziecko zapragnie mleka.

– Dżinu, dżinu i jeszcze tą butlę mi wyszoruj, bo coś kiepsko mi idzie.

Dżin sięgnął po szczotę i wypucował swoją własną butlę na błysk. Wybiła piąta. Przyszła pora pożegnania.

-No to pa! Do następnego!- całus od gościa był bardzo bardzo mokry….

Carambola obudziła się z twarzą przyklejoną do kranu na umywalką. Znów zasnęła ze zmęczenia na stojąco. Niech to gęś kopnie! Dżina mi się zachciało. Chociaż to i tak lepszy sen niż ten ostatnio, kiedy z Edem Sheeranem i Bogusławem Lindą poszłam na dyskotekę do Prognoz i razem w blasku fruwających złotek sylwestrowych tańczyliśmy taniec w kręgu…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s