Z kapustą w staniku. Odcinek 16 Kurier

Jak dobrze. Jak dobrze żyć w czasach zakupów przez Internet- myślała Carambola, której zwykłe wyjście do sklepu zamieniło się w wyprawę na księżyc promem kosmicznym o nazwie „Wózek 1”. Ubrania, buty, książki, zabawki, a nawet jedzenie, to wszystko na jedno kliknięcie z dostawą do domu. Wiedziała już, że warto nie robić tego na śpiocha, bo można wysłać sobie paczkę do Andrychowa zamiast do Białegostoku zawieszając do tego cały system. Taką zdolność ma tylko ten, kto potrafił w czasach młodości usunąć kosz z komputera…

Jest tylko, jeden feler tej formy kupowania. Ktoś, kto wyjątkowo daje się we znaki i irytuje niczym plakaty w kampanii wyborczej. Ktoś, kto za nic ma wszelkie zasady bon tonu, a nawet podstawowych podstaw kultury.

Kurier.

Kilka dni temu Carambola oddała się szaleństwu zakupów. Teraz miały przyjść do niej wspaniałe, wypełnione po brzegi, pachnące nowością, kolorowe paczki. Tylko mimo wszelkich systemów monitorowania i powiadomień Bóg jeden wiedział kiedy to tak naprawdę nastąpi. Matka zajmowała się więc, dzień jak co dzień, swoim maluchem, zapominając powoli, że coś w ogóle ma przyjść. Szczególnie pocztą. Tam to dopiero ruski miesiąc mijał w oczekiwaniach. Widocznie do dziś przewożą przesyłki dyliżansem.

Z powodu przedłużających się upałów Carambola śmigała po domu w sukience na ramiączkach. A tu „dzyń”. Nie, że na domofon, ale wprost do drzwi. Co za zasadzkę! Żeby tak nie uprzedzić człowieka. Szansa na przebranie zerowa. Brak odbioru przesyłki będzie skutkował czatowaniem w długiej kolejce na poczcie z dzieckiem na ręku.

DSC04160Ech trudno. Otwieram. Może nie zauważy tych nieogolonych nóg. Podpisując połamany szklany ekranik palcem nagle kobieta zastyga w bezruchu i przełyka ze stresem ślinę. Nogi nogami, ale czy ja dziś założyłam majtki?!….

Swoją drogą to niesamowite, że w dobie Internetu, telefonów, smartfonów, GPS i innego sprzętu elektronicznego nie zadzwoni taki kurier i nie zapyta czy człowiek jest w domu. Leniwce normalnie! Służbowego telefonu żałują.

Jakiś czas temu jeden zadzwonił. Wyjątek. Pyta „Jest Pani w domu”. „Powiedzmy… Można powiedzieć, że tak”- odpowiada Carambola zgodnie z prawdą, leżąc w łóżku, bo dziecko akurat śpi, a jeszcze blady świt.  Kurier: „To za ile Pan będzie?Do kwadransa dojadę. Ale jak jest Pani gdzieś obok to mogę podjechać”. Carambola: „Ech Panie, to nie tak. Ja po prostu muszę się ubrać”. Nie wiadomo co sobie człowiek pomyślał, ale młoda matka zdążyła wyjść z nocnej koszuli, a on dotrzymał słowa co do kwadransa.

Najbardziej irytował ją jeden z dostawców z firmy przewozowej na de. Nie dość, że nigdy nie dzwonił czy ktoś jest w domu to jeszcze miał specyficzne poczucie humoru. Takie, gdzie człowiekowi wydaje się, że jest zabawny. „Czy może mi Pan to wstawić do domu”- zapytała Carambola, gdy jeszcze zza brzucha wielkiego niczym arbuz otwierała drzwi oczekując przesyłki wielkości lodówki. A on na to sloganem z Familiady:  „Ciąża to nie choroba”. Dobrze, że Tatko nie był świadkiem tego zajścia, bo by sprawił, że jakaś choroba dopadłaby samego autora tych słów. Innym razem był oburzony, że dopiero po drugim dzwonku otworzyły się przed nim drzwi. „A chciałbyś kolego zmienić za mnie pampersa pełnego kupy?”- zadała sobie pytanie w myślach odbierając przesyłkę Carambola. Niech no ja się gagatku dowiem, jak Ty się nazywasz, to ci taką pełną pampersiaków paczkę przyślę. Nie… Skażenie mogłoby dosięgnąć też osoby postronne.

Dziś. Środek dnia. W magiczny sposób najedzona Lukrecja zasypia u mamusi na ramieniu. Och, co za fantastyczny zbieg okoliczności. Co za łaska. Teraz tylko odłożyć to stworzenie do łóżeczka, a może nawet uda się zjeść kanapkę! Carambola w zwolnionym tempie przemieszcza się do sypialni i niczym leniwiec skrzyżowany z żółwiem w dodatku z zatrzymanym oddechem powoli, powoli odkłada dziecko do łóżeczka z nadzieją…

DZYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYŃ

I dlatego nie lubię kurierów…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s