Z kapustą w staniku. Odcinek 20 Torebka

„Drogi Mikołaju…”-pisała Carambola. Chociaż to dopiero październik, ona wolała już być przygotowana na Gwiazdkę. Reklamy świąteczne pojawiały się w skrzynce mailowej od września, zatem i list do Mikołaja powinien zostać napisany z odpowiednim wyprzedzeniem. Elegancka i czysta kartka papeterii w różowym kolorze miała pomieścić choinkowe marzenia.

„W tym roku nie byłam chyba zbyt grzeczna, ale zostałam mamą i wszystkiego dopiero się uczę. Z Lukrecją list napiszemy w listopadzie. Jeden na miesiąc to i tak już sukces. Nie wysyłam Ci, jak co roku listy prezentów. Nie chcę też płynu do mycia naczyń czy nowego mopa. Na najbliższą Gwiazdkę chciałabym dostać tylko jedną rzecz”

Tu następuje szereg czynności pielęgnacyjnych oraz kilka karmień, przez które powrót do pisania możliwy jest dopiero po zmroku. Tak mniej więcej o pierwszej w nocy. Opasana szlafrokiem Carambola świeci sobie w kartkę telefonem i pisze dalej.

43828628_2071797616220999_6713307606208741376_n

„Chciałabym mianowicie dostać czerwoną torebkę. Taką z paskiem, niezbyt wielką. Czerwony pasuje do czarnego, do kobaltu, do czekoladowego i różu- jednym słowem do wszystkiego, co posiadam w szafie. To jej pasowanie to nie jedyny plus. Taka torebka pozwoliłaby mi znów poczuć się kobietą. Nie tylko, że matką. Może odnalazłabym w niej pewność siebie. Ponoć czerwony kolor dodaje siły, odwagi i pewności. To, to by mi się właśnie przydało”

Płacz obudzonej Lukrecji odrywa Carambolę na chwilę od pisania, przez co na liście powstaje długopisowy kleks. To tylko nocne koszmary, więc zaraz można wrócić do pozostawionej czynności. Kleks nie jest na tyle poważny, by przepisywać list od nowa. Mogłoby to zająć kolejne dni, a wtedy nici z wyrobienia się do Gwiazdki.

„Ta czerwona torebka mogłaby mi pomóc znów poczuć się atrakcyjną. Co prawda Tatko cały czas twierdzi, że jestem, ale Tatko może tak mówić tylko z miłości i współczucia. Nie wiadomo, co gorsze. Przecież te kilogramy, brzucho i wory pod oczami odstraszają każdego przechodnia, gdy spaceruję z wózkiem. Może dzięki torebce byłoby inaczej. Pamiętaj Drogi Mikołaju żeby była odpowiednio mała. Nie chcę w niej trzymać zapasowych pampersów, kocyka ani nawet nawilżanych chusteczek. Tylko telefon, portmonetkę i klucze. Najwyżej jeszcze pomadkę i chusteczki, ale to na własny użytek. Cóż Mikołaju. Jedno jest pewne. Jeśli dasz mi kolejną parę skarpet, jak w zeszłym roku, a naliczyliśmy z Tatkiem dwadzieścia pięć par ( jakoś tak się składało, że były u każdego, kto odwiedzał nas i twierdził, że zostawiłeś nam je u niego pod choinką)- przestanę w Ciebie wierzyć! Twoja najdroższa Carambola”

Złożony list położyła pod kwiatek na parapecie. Pewnie i tak nic z tego. Nowe wiadro, ręczniki czy coś w ten deseń zastanie pod choinką. Albo coś dla dziecka- jakby dziecko nie mogło samo dostawać swoich prezentów. No nic. Przynajmniej pomarzyć można. Marzeń jej nikt nie zabierze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s